XIX-wieczna Anglia, czyli "Duma i Uprzedzenie"
Muszę wam się do czegoś przyznać- niegdyś czytałam bardzo dużo, tzw. fanfiction. Są to historie, opowiadania tworzone przez fanów zespołu, artystów, piłkarzy, piosenkarzy, itd. Przysięgam, że można znaleźć fanfiction z każdą sławną osobą. Musicie mi uwierzyć na słowo, a jak jeszcze tego nie zrobiliście, to zapytajcie się naszego kochanego wujaszka Google, wpisując słowa: "[jakakolwiek sławna osoba] fanfiction". Wracając- w wielu z nich pojawiały się trzy książki, a mianowicie:
- "Pamiętnik"
- "Wichrowe Wzgórza"
oraz jak już zapewne się domyślacie - przypuszczam, że jesteście bardzo mądrymi ludźmi - "Duma i Uprzedzenie" (do tej pory nie wiem, czy powinno się pisać słowo "uprzedzenie" z wielkiej czy małej litery. Musicie mi wybaczyć, gdyż mam tylko osiemnaście lat, co ja więc mogę wiedzieć o życiu). Zawsze się zastanawiałam czy te książki są faktycznie takie ciekawe, jak opisują. No dobra, ale to było z dwa lata temu, więc szybko o niej zapomniałam, wracając do jeszcze większej ilości "fanfików".
Wyobraźcie sobie moje zdumienie, gdy ostatnio z moją serdeczną koleżanką już po raz setny w naszej krótkiej znajomości zeszłyśmy na temat książek. O tak, wiecie co jeszcze bardziej mnie zaskoczyło? Że "Duma i Uprzedzenie" dalej istnieje i ma się dobrze!
Zgadnijcie co było dalej. Teraz, gdy już mam swoje pieniądze, mogę sobie kupować tyle książek ile mi się podoba, więc spakowałam szybko wszystkie swoje manatki i pognałam do najbliższej księgarni tak szybko, jak mogłam. Właściwie to Empik był najbliżej (nie płacą mi za reklamę, a szkoda). To jest śmieszne, bo takie rzeczy, jak prawo jazdy cały czas odkładam, a jak usłyszę słowa "KUP DWIE, ZAPŁAĆ ZA JEDNĄ" to już jestem pierwsza w kolejce przy kasie z dwoma książkami, no ale nie ważne, nie lubię odbiegać od tematów.
Od razu po przyjściu do domu zabrałam się za czytanie. Było warto. Opis z tyłu książki zaciekawił mnie tak, że nie mogłam się skupić na niczym innym, co nie było związane z tą lekturą. Do jakiejś osiemdziesiątej strony bardzo, ale to naprawdę bardzo się we wszystkim gubiłam. Nie rozumiałam o co chodzi, bo cała książka jest pisana bardzo złożonymi zdaniami, ale powiedzmy sobie szczerze, kto w tamtych czasach pisałby dzisiejszym, prostym językiem? Nikt. Kompletnie nie ogarniałam gdzie dzieje się cała akcja, okropnie wkurzała mnie Elizabeth, która... po prostu mnie wkurzała, nie będę wam zdradzać fabuły. Bardzo długo przyzwyczajałam się do tego języka, jakim pisała Jane Austen. Taką książkę z naszych czasów, która ma 300 stron, czytam od dwóch do czterech dni, kiedy mam czas, a do tygodnia, kiedy tego czasu mam mało. "Dumy i Uprzedzenia" nie potrafiłam przeczytać na raz, musiałam sobie specjalnie rozłożyć na kilka dni (na marginesie- tak samo miałam z "Dziadami" cz. III Adama Mickiewicza, tego po prostu nie da się przeczytać od razu, trzeba usiąść, pomyśleć, zrozumieć, a później kontynuować). Niestety po osiemdziesiątej stronie się zakochałam w dziele Jane Austen. Obdarzyłam tę książkę, takim uczuciem, jakim darzę najlepsze książki. W weekend przesiedziałam całą sobotę na dworze, czytając i nie mogąc się doczekać, co się stanie dalej.
"Duma i Uprzedzenie" zrobiła na mnie tak ogromne wrażenie, jak jeszcze żadna książka nie zrobiła. Na koniec się popłakałam, oczywiście nie ze smutku, lecz ze szczęścia. Naprawdę ciężko mi ubrać w słowa, jaka ta książka jest świetna. Polecam ją każdemu bez wyjątku, bo sądzę, że ludzie powinni ją przeczytać.
Bohaterzy- czarujący, nie mam pojęcia, jak mogę opisać tak świetnych, fikcyjnych ludzi.
Już od pierwszego opisu Pana Bingley'a zakochałam się w nim bezpowrotnie, a przyjaźń pomiędzy nim, a panem Darcy'm to jest coś, co każdy potrzebuje w swoim życiu. Pan Bingley to człowiek złoto, przysięgam. To, jak traktuje innych ludzi, a najbardziej Jane. Uwielbiam go i nawet sobie nie wyobrażacie, jak bardzo pragnęłam małżeństwa Bingley x Jane.
Ah ten Pan Darcy. Nie dziwię się, że kobiety pragnęły jego względów. Jest to chyba najlepszy bohater w tej książce. Stwarza pozory oschłego, dumnego, ale tak naprawdę jest przemiłym człowiekiem, który też posiada uczucia i pragnie być traktowany, jak normalny facet, a nie jak najbogatszy mężczyzna w Anglii. Kocham takich bohaterów i czuję wielką pustkę w środku, wiedząc, że już nie poczytam o jego desperackich próbach, jakich możecie dowiedzieć się, czytając książkę :D
Jane jest ś w i e t n a. Bardzo dużo wniosła do tej książki, pokazała czytelnikom, że nie wszystko jest stracone. Po upadku trzeba wstać z podniesioną głową. Była taka miła dla wszystkich, czasem jej tego będę zazdrościć. We wszystkich widziała samo dobro i uważam, że jest jedną z wielu postaci, która jest niedoceniana.
Elizabeth dziewczyno, jesteś fantastyczna. Kocham jej poczucie humoru, to jak zawsze potrafiła wybrnąć z ciężkiej sytuacji. Jej miłość do rodziny, do sióstr była czymś wspaniałym, bo zrobiłaby dla nich naprawdę wszystko. Zawsze potrafiła odpowiedzieć na zaczepkę, ale tak, by nikogo nie urazić i żeby nie naruszało to zasad etykiety. Jednym słowem, mądra z niej dziewczyna.
Nie macie nawet pojęcia, jak wkurzająca była lady Catherine. Gdyby nie ona życie byłoby piękniejsze. Tak samo wkurzała mnie Lydia i Kitty, które na siłę próbowały sobie znaleźć mężów i latały za każdym oficerem w mieście. Mary mnie okropnie nudziła swoją osobą. Pan Collins jest dla mnie zagadką. Charlotte, jako przyjaciółkę Elizabeth, bardzo polubiłam, zrobiła dla niej to, co zrobiła i było to bardzo miłe z jej strony. Siostry Bingley przypominały mi takie głupie dziewczęta ze szkoły średniej, które stoją na korytarzach, obgadując innych i uważają się za lepsze, bo mają to i owo.
Reszta bohaterów nie wywarła na mnie szczególnego wrażenia.
Najbardziej mnie zaintrygowało znaczenie tytułu książki. Po przeczytaniu- już wiem wszystko. Zrozumieją tytuł tylko osoby, które dotarły do jej końca.
Książka zasługuje na ocenę bardzo wysoką.
10/10
"Duma i Uprzedzenie" urzekła mnie tak bardzo, że przeżywam po niej depresję poksiążkową. Najbardziej nie lubię czytać książek powtórnie, lecz dla niej na pewno zrobię wyjątek.
Tak na koniec chcę dodać jeszcze, że "Duma i Uprzedzenie" uratowała mi cztery litery w szkole, gdyż walczyłam o wyższą ocenę z polskiego i dostałam do napisania rozprawkę, a temat, który wylosowałam brzmiał: "Co jest ważniejsze dla bohaterów literackich- wartości materialne czy duchowe?" Dziękuję bardzo Jane Austen!
Z pozdrowieniami,
Niepoważna Recenzentka.


Komentarze
Prześlij komentarz